Freedom's just another word for nothin' left to lose

 

Główna                 

Co nowego?

Dyskografia

Teksty

Biografia

Big Brother

Ciekawostki

Motta

Ważne osoby

Idole

Książki

Zdjęcia

Moja mama
Janis

Raport

Mp3

Sznurki

Autorka

Forum

Księga Gości

Mail

 

 


Premiera płyty MOJA MAMA JANIS odbyła się 18 stycznia 2010 na novej scenie TEATRU ROMA!

Premiera monodramu Jolanty Litwin-Sarzyńskiej MOJA MAMA JANIS odbyła się w Teatrze Muzycznym ROMA w 2005 roku. Teraz, po kilku latach recitali entuzjastycznie przyjmowanych w całej Polsce, artystka wydała album z piosenkami ze spektaklu. Premiera płyty MOJA MAMA JANIS odbyła się 18 stycznia 2010 na Novej Scenie - wykonywany na żywo materiał rozgrzał publicznoPć do białego. |więtowaliPmy premierę przy lampce Sothern Comfort - ulubionego napoju Janis Joplin.

Na płycie znalazły się następujące utwory:

01. MOŻE (Maybe)
02. JA I BOBBY McGEE (Me And Bobby McGee)
03. KUKUŁKA (Coo-coo)
04. CAŁA NOC (Half Moon)
05. KOSMICZNY BLUES (Kozmic Blues)
06. ROZWIĄŻ MI RĘCE (Move Over)
07. BIEDNA MAŁA (Little Girl Blue)
08. WIEM (MUSISZ STARAĆ SIĘ BARDZIEJ) (Try (Just A Little Bit Harder))
09. MERCEDES (Mercedes Benz)
10. NA JEDNĄ NOC (One Night Stand)
11. KULA U NÓG (Ball And Chain)
12. OPUSZCZONA KOBIETA (A Woman Left Lonely)

Słowa polskie:
Maciejka Mazan: 1, 4, 5, 6, 7, 10
Daniel Wyszogrodzki: 2, 3, 8, 9, 11, 12

Muzycy:
Fabian Włodarek - instrumenty klawiszowe, akordeon; Piotr Szewczenko - gitary; Kornel Jasiński - gitara basowa; Seweryn Narożny - perkusja; Tomasz Bielecki - harmonijka ustna; Sławek Wierzcholski (gościnnie w utworze "Kula u nóg") - harmonijka ustna oraz Bożena i Marta Zalewskie - chórki (utwory 2, 4, 8)

Producent i wydawca płyty: Agencja Artystyczna MMJ - Jolanta Litwin-Sarzyńska
Manager projektu: Małgorzata Litwin
Kierownictwo muzyczne: Fabian Włodarek
Opieka artystyczna: Marek Raduli
Realizator dźwięku: Włodzimierz Kowalczyk
Mastering: Winicjusz Chróst
Nagrań dokonano w Studio Winicjusz Chróst w Sulejówku pod Warszawą

Na płycie wykorzystano fragmenty spektaklu TM ROMA w Warszawie MOJA MAMA JANIS autorstwa Jolanty Litwin-Sarzyńskiej, Redbada Klijnstry i Piotra Sarzyńskiego

Źródło: Agencja Artystyczna MMJ


Jolanta Litwin-Sarzyńska nagrała monodram Moja mama Janis

Blues, rock, cierpienie, psychodelia, małe miasteczko i wielki świat, a wszystko po polsku, z niezwykłym żarem i pasją. Warszawska aktorka Jolanta Litwin-Sarzyńska zrobiła coś, na co nie odważyły się tuziny innych wokalistek. I zrobiła to bardzo dobrze.

Janis Joplin to legenda, ikona lat 60., artystka z tych wspaniałych, ukochanych i przeklętych. Przez los, życie, narkotyki, własne kompleksy. I bez wątpienia wspaniała. W XXI wieku coraz częściej zapominana, skazana na margines, wciśnięta do lamusa historii. Ale nie przez wszystkich.

Jolanta Litwin-Sarzyńska w 2005 roku na scenie kameralnej Teatru Muzycznego Roma w Warszawie pokazała swój monodram "Moja mama Janis". "Najważniejszą i najbardziej spektakularną część stanowi 15 piosenek legendarnej Janis Joplin po raz pierwszy przetłumaczonych na polski. Ale rzecz jest nie o Joplin, lecz o współczesnej kobiecie w wieku ok.35 lat, która na pozór odniosła sukces, ale jej rozliczenie się z dotychczasowym życiem budzi demony: kompleksy wyniesione z domu, nieudane małżeństwo, niezrealizowane marzenia życiowe, dziwne relacje z matką, niespełnioną potrzebę wolności i wyrwania się z różnych ograniczeń, wyniesionych z małego miasteczka. To bardzo osobisty i przejmujący obraz współczesnej kobiety. Co do tego ma Janis Joplin? Okazuje się, że wiele. Jak cień towarzyszy bohaterce w jej życiu aż do momentu, o którym opowiada spektakl" tłumaczy przesłanie monodramu. Pięć lat później ukazała się, zresztą wydana przez samą artystkę płyta z piossenkami z tego przedsięwzięcia. Absolutnie wyjątkowa.

Klasyczny rytm, dziś kojatrzący się z muzykami weselnymi, kiedyś bazowy dla lat 60., takież brzmienie organów, dęciaki i niesamowity głos. Od pierwszej frazy czuć, że ta kobieta wkłada w śpiewanie całe swoje serce. "Może mogłam gdzieś postąpić źle" wyznaje na początek monodramu lekko schrypnietym głosem, a zespół akompaniujący punktuje każda frazę jak w najlepszych czasach lat 60. wspomnianego XX wieku. A jakby było mało na harmonijce wspaniale gra Tomek Bielecki. Zresztą płyta aż roi się od aranżacyjnych smaczków.

W świat wiejski zabiera nas "Ja i Bobby McGee". Tu tłumaczeniem popisał się Daniel Wyszogrodzki i jak zawsze trzeba przyznać - to tłumaczenie najwyższego sortu. I wreszcie każdy może dowiedzieć się, czym jest wolność. A piosenka rozkręca sie, aż dziw, że wcześniej nie nagrała jej maryla Rodowicz, chociaż, może czegoś nie wiem. Aha - i w tym wypadku to jest komplement dla obydwu artystek.

"Kukułka" to już prawdziwy popis neopsychodelii. Plemienne bębny, akordeon i harmonijka grają niesamowity podkład, a do tego pływająca gitara. Ale skoro Marek Raduli czuwał nad nagraniem, nie mogło być źle. W końcówce odjeżdża cala kapela. Mocne.

"Moim głosem mogłabym szyby rozbijać" tłumaczy "Half Moon" Maciejka Mazan, a Litwin-Sarzyńska pokazuje całą gamę emocji zaklętą w trzech minutach. Winicjusz Chróst nagrywając krążek znalazł miejsce dla znakomitych chórków i bardzo współczesnej acz stylowej aranżacji.

"No i okazało się, ze jestem trudnym dzieckiem" czyli "Kosmiczny blues". Tak, to wspaniały utwór, jeden z najważniejszych w repertuarze Janis Joplin. I chyba od momentu wydania krążka stanie się najważniejszym w repertuarze wszysytkich młodych wokalistek. Może wreszcie na konkursach przestaną wyśpiewywać numery Górniak albo Kayah i nauczą się przekazywać prawdziwe emocje. Tak jak Litwin-Sarzyńska. Blues-rockowa aranżacja, obowiązkowa harmonijka i hammondy no i głos. Polski, mocny, pełen żaru , "bo wiesz, że ja nigdy nie rzucę tej gry" śpiewa artystka i wierzę w każde jej słowo.

Od połowy płyty, oprócz piosenek można uslyszeć krótkie monologi z monodramu. Właściwie mogłyby się pojawiac od początku, ale z zamiarem artystycznym się nie dyskutuje. A muzyka nadal płynie i komentuje życie 35-latki. Takie prawdziwe, z marzeniami, które konfrontuje z rzeczywistością. Bolesną, prawdziwą, ludzką. Dlatego śpiewa "Rozwiąż mi ręce" czyli niezwykle energetyczną wersję "Move Over".

"Ostatecznie odgryzłam pępowinę" mówi aktorka i opuszcza faceta-tyrana. I śpiewa "Biedną małą". Odtrącona miłość, zranione uczucia i interpretacja, jaka może chwytać za serce tzw. żeński elektorat. Wśród śpiewających aktorów Litwin-Sarzyńska nie jest może szzcególnie znana, ale to prawdziwa perła. "Pearl"?

"Wiem (musisz starać się bardziej)" to następna piosenka z rewelacyjną aranżacją. Chórki rozpisane przez Wojciecha Zalewskiego brzmią współcześnie a jednocześnie wyraźnie nawiązują do oryginałów z lat 60. ubiegłego stulecia. Podobnie jak solo gitary. Ze współczesnymi trickami, ale formalnie bardzo stylowe.

I wreszcie - "Mercedes". I znów Wyszogrodzki w roli tłumacza. Jest rytm, fraza, i współczesny język. A jednocześnie bliski klimatowi Joplin. Niemal a capella, tylko z towarzyszeniem harmonijki. Trzeba mieć i warsztat i talent, zeby zaspiewać tę piosenkę. Litwin-Sarzyńska ma i jedno i drugie.

"Na jedną noc" z powodzeniem mogłaby nagrać na przyklad Ewelina Flinta. Bo ta piosenka ma wyjątkowo współczesne brzmienie. Chcociaż potraktowana została z szacunkiem dla oryginału. No i jak wiekszosć utworów z tamtych lat ma w sobie przebojowy potencjał. A Tomek Bielecki znów pokazuje, ile w piosence może zdziałac umiejetnie użyta i wmiksowana harmonijka. Bo bluesa znaleźć i zagrać można wszędzie!

Powroty do małych miasteczek nie zawsze się udają. O takim powrocie też mówi "Moja mama Janis". A zespół gra kolejny evergreen Janis - "Kula u nóg". Tym razem na harmonijce jasnym dźwiękiem wspomaga wokalistkę Sławek Wierzcholski. To niezwykle dramatyczny blues, choć mówi o rozstaniu. Ale pewnie trzeba być kobietą, by poznać prawdziwe cierpienie rozstania kochanków. I chcociaż sama artystka raczej nie ma chyba kłopotów rodzinnych, umie przekazać najbardziej bolesne emocje. A dwie harmonijki szaleją z rozpaczy razem z nią.

"Niejedno się wydarzy, gdy znudzi ją czekanie" śpiewa Litwin-Sarzyńska w "Opuszczonej kobiecie", a zespół przypomina, że równie dobrze jak w Teatrze Roma mógłby grać w Nashville. Tu aktorka ma najwięcej do zagrania, jakby zachęcając - nie słuchajcie tylko muzyki, zobaczcie mnie na scenie. Kto nie widział, powinien to zrobić jak najszybciej. A jesli boicie się, że w malym miasteczku nie ma miejsca na "Moją mamę Janis" kupcie płytę - warto.

Źródło: bluesonline.pl